środa, 14 stycznia 2009

Gra warta świeczki


Sesja za pasem, a ja jak zwykle obudziłem się z ręką w nocniku. Tym razem jest o co walczyć, tylko trochę za późno się o tym dowiedziałem. Otóż, od przyszłego roku akademickiego do ERASMUSa przystępują Rosja i Ukraina, a więc stoję przed możliwością realizacji kolejnego marzenia, jakim byłby wyjazd na studia na Wschód.

Na samym początku rodzi się pytanie, czy mój instytut w porę ogarnie wszystkie formalności tak, abym mógł w przyszłym roku bezproblemowo złożyć wniosek o wyjazd. Nie pozostaje mi nic innego jak pozostać optymistą i wierzyć, że kwestie formalne będą dopiętę na czas. A teraz czas rozpocząć przygotowania do sesji, szczególnie, że z motywacją chyba nie ma problemu.

Jest jeden minus całej tej sytuacji, a mianowicie termin wyjazdu. Jeśli wszystko by się powiodło, wyjechałbym na początku trzeciego roku, a więc w przeddzień wyborów samorządowych. Wybory do Rady Miasta miały być pierwszym krokiem w mojej przyszłej karierze politycznej. Pierwsze miejsce na liście w okręgu oraz prowadzenie kampanii wyborczej kandydata na burmistrza miasta brzmią zachęcająco. Jednak co z tych elementów jest grą polityczną, a co prawdą i profitem pewnie jeszcze długo się nie dowiem.

Jeśli jednak udało by mi się złapać dwie sroki za ogon to mam nadzieję, że nie będę musiał zrezygnować z mandatu radnego. Oczywiście, zrzeknę się wynagrodzenia z tego tytułu do czasu powrotu. Zawsze będę mógł wykorzystać swoją lokalizację do działań na rzecz miasta. Nawiązanie współpracy pomiędzy szkołami, czy też pomoc Polakom mieszkającym na wschodzie byłyby dobrymi projektami do realizacji. A teraz czas zejśc na ziemię i zająć się bezpieczeństwem państwa i sytuacją kryzysową, bo w piątek czeka mnie kolos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz