niedziela, 1 marca 2009

Samotna tradycja


Kolejne ferie minęły i kolejny raz stałem przed tym samym dylematem: nie gdzie pojechać, tylko z kim? Nie jestem typem człowieka uprawiającego turyzm, nie zależy mi na tym, żeby jeździć w znane miejsca, tylko po to, żeby później chwalić się przed innymi, że było się tu i tam. Najbardziej żal mi osób, które na swoich wyjazdach będąc w Turcji, czy Hiszpanii nie widzą niczego poza hotelowym basenem. Takie atrakcje można zapewnić sobie również w Polsce za podobną cenę.

Jeżeli gdzieś wyjeżdżam to wyjeżdżam tam po to, aby zobaczyć coś nowego, poznać kulturę, zwiedzić zabytki, a nie leżeć na leżaku albo oglądać w pokoju telewizję. Drugą stroną medalu jest też to, że za cele swoich podróży nie obieram oklepanych miejsc, co bardzo sobie chwalę. Nigdy nie zamieniłbym zamków nad Loarą razem z Wersalem na zamki i pałace, które widziałem w Rumunii, która już niedługo z pewnością stanie się turystyczną perłą Europy Wschodniej.

Moja podróżnicza aktywność i chęć zobaczenia niebanalnych miejsc zawsze szły w szeregu z niemożnością znalezienia sobie kompanów do wspólnych wypraw. Długi czas podróżowałem sobie z mamusią, ale ile można? W tym roku nastąpił nieoczekiwany przełom, złamałem jedną z dwóch odwiecznych zasad. Pierwsza, której jestem wierny do tej pory brzmi: nigdy nie pójdę sam do kina. Druga, która odeszła w zapomnienie brzmiała: nigdy nigdzie nie wyjadę sam. Co prawda początkowo, zasada ta miała zostać tylko nadwyrężona, bo na miejscu czekała na mnie Klaudia, jednak los nie okazał się tak łaskawy. Cudo techniki, zwane komórką, nie pierwszy raz odmówiło mi posłuszeństwa i cały wyjazd spędziłem sam. Otworzyło mi to oczy na fakt, że jeżeli chcę zrealizować plan swojego wyjazdu w 100% to najlepiej nie być niczym (czyt. nikim) ograniczonym.

Wiele super wakacyjnych ofert uciekło mi w życiu sprzed nosa, tylko dlatego, że nie miałem z kim jechać. Teraz wiem, że to był wielki błąd. Mam już dwie opcje wakacyjnego wyjazdu i jeśli nie znajdę nikogo, kto chciałby się ze mną wybrać, wiem, że nie będzie to już miało takiego znaczenia jak kiedyś, bo samotny wyjazd może być równie atrakcyjny. Pozostaje tylko pytanie: Bałkany czy Inflanty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz